MENU

Listopad, 2013
Archive

4143

„Dwa słowa” o skutecznej afiliacji

E-biznes

27 listopada 2013

Afiliacja, czyli inaczej programy partnerskie, to na Zachodzie absolutne „must have” w branży e-commerce. W Polsce tylko 16% sklepów internetowych posiada pełną kontrolę nad budżetem marketingowym, świadomie podejmuje decyzję, jaką część swojej marży przeznaczy na działania promocyjne oraz efektywnie wspiera proces sprzedaży. Czyli prowadzi program partnerski.

Autorem tekstu jest Piotr Zabuła, Business Development Director SalesMedia – programy partnerskie dla e-commerce, marki należącej do Cube Group S.A.

Kilka miesięcy temu, wspólnie z centrum badawczym Interactive Research Center (IRC), postanowiliśmy sprawdzić, jak stosunek ma polski e-commerce do programów partnerskich. Do udziału w analizie zaprosiliśmy ponad 170 przedstawicieli tego jednego z najbardziej dynamicznie rozwijających się sektorów rodzimej gospodarki.

Jakie były wyniki? Tylko 16% e-sklepów w ogóle korzysta z tej formy promocji. Wyborcza.biz podaje, że w Polsce działa już ponad 10 tys. e-biznesów. Większość próbuje reklamować się na własną rękę. Jedynie kilkaset współpracuje z sieciami afiliacyjnymi. Powstaje pytanie czy nie lepiej skupić się na podnoszeniu zadowoleniu klienta, z jakości obsługi i oferowanych produktów, zamiast metodą prób i błędów reklamować się? W odróżnieniu od innych form program partnerski nie jest osobnym kanałem, to raczej sposób prowadzenia marketingu w Internecie.

Taki obraz polskiej afiliacji w e-commerce nie napawa optymizmem, ponieważ właściciele e-biznesów tracą doskonałą szansę na efektywną komunikację, z którą dodatkowo nie wiąże się żadne ryzyko. Zaczęliśmy, więc zastanawiać się, co jest przyczyną. Wydaje się, że jednym z największych problemów jest brak dostatecznej wiedzy o marketingu afiliacyjnym. Jako główne bariery prowadzenia programu:

  • 29% respondentów naszego badania wskazało brak czasu,
  • aż 22% zbyt małą wiedzę o ich funkcjonowaniu,
  • 17% uważa, że nie przynoszą korzyści finansowych,
  • 14% sądzi, że program partnerski jest dla nich zbyt kosztowny,
  • 15% nieprowadzących programu afiliacyjnego nie wie w ogóle czym on jest.

Takie wyniki jednoznacznie pokazują, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia na naszym rodzimym rynku. Chciałbym również wyraźnie podkreślić, że afiliacja potrafi być sprzedażą praktycznie automatyczną, jeżeli reklamodawca w odpowiedni sposób zadba o podnoszenie konwersji oraz zadowolenie partnerów.

sales-media-sieci-afiliacyjne

O afiliacji od początku

W języku angielskim affilate marketing to właśnie marketing partnerski. Marketing afiliacyjny to zespół zasad regulujących współpracę reklamodawcy, w naszym przypadku sklepu internetowego, z wydawcą, czyli właścicielem stron WWW, serwisów itp. Podzielić ich można na kilka zasadniczych typów.

1. Wydawcy kontentowi
Na swoich stronach posiadają zbiory informacji – artykułów, opinii, poświęconych konkretnej tematyce. Dobrym przykładem jest portal z filmami. Wydawca, obok recenzji danej ekranizacji, poleca sklepy internetowe, w których można kupić film na DVD. Wszystko za sprawą linku partnerskiego lub rekomendacji, zamykającej proces zakupowy.

2. Wydawcy wyszukiwarkowi
Jeśli e-sklep nie chce prowadzić we własnym zakresie działań reklamowych w wyszukiwarce, powinien postawić na współpracę z tym typem wydawców. Bazując na swoim doświadczeniu, dopasowują słowa kluczowe i teksty najkorzystniej wpływają na sprzedaż. To bezpieczna alternatywa dla samodzielnego prowadzenia kampanii w Google.

3. Wydawcy remarketingowi
Jeśli użytkownik odwiedził stronę sklepu, ale nie skorzystał z jego oferty, wówczas wkraczają wydawcy remarketingowi i emitują mu reklamy. Ich zadaniem jest zmotywowanie potencjalnego klienta do powrotu na stronę i dokonania zakupu. Przekaz wyświetlany jest z dużą częstotliwością, dlatego remarketing bardzo dobrze wpływa na branding. Reklamodawca rozlicza się jedynie za zrealizowaną sprzedaż.

4. Wydawcy kuponowi
Ten typ wyróżnia wysoka skuteczność. Gromadzą na swoich stronach nie tylko większość dostępnych kuponów rabatowych (on-line i off-line), ale, i co zdecydowanie najważniejsze, użytkowników zmotywowanych do zakupu, bo poszukujących zniżek.

Taki model zakupowy w Polsce nie jest jeszcze tak popularny jak np. w USA. Na zmianę tego stanu rzeczy mają same sklepy internetowe. Jeśli w procesie zakupowym, na jednym z końcowych etapów, poproszą o podanie kodu rabatowego, zachęcą klienta do jego poszukiwania w przyszłości.

Inne znane typy to: wydawcy social media, e-mail marketingowi (posiadający własną bazę danych i realizujących wysyłki mailingowe), porównywarki (także rozliczane w modelu za sprzedaż) oraz mini zaplecza SEO.

Wielu z nich szczególnie upodobało sobie emisję kampanii display. Oczywiście wspierają one branding sklepu, ale display nie sprzedaje. Wbrew pozorom, nawet w przypadku branż, w których podstawą działań marketingowych jest grafika, display również się nie jest najlepszym rozwiązaniem. Dlaczego? Internauta kliknie w ciekawy banner, ale nic nie kupi. Program partnerski pozwala dotrzeć do wydawców skupiających nie użytkowników, ale klientów.

W programach partnerskich najważniejsza jest…

…świadoma decyzja, że e-sklep chce prowadzić program partnerski. Reklamodawca, w zamian za realizację ustalonego celu marketingowego/sprzedażowego, udziela wynagrodzenia, którym zazwyczaj jest procent od sprzedaży produktów. Wydawca podejmuje decyzję czy dołącza do programu. Tym samym godzi się na warunki określone przez partnera i staje się poniekąd pośrednikami między firmą, a jej grupą docelową.

Taki model współpracy naprawdę się sprawdza. Najbardziej oczywistym dowodem na to jest fakt, że zdecydowana większość sklepów internetowych na Zachodzie wykorzystuje afiliację, by skutecznie powiększać grono swoich klientów. W USA istnieje około 200 sieci afiliacyjnych, z którymi współpracuje 80% sklepów internetowych. Za zachodnią granicą Polski prawie każdy e-sklep, chcąc najniższym kosztem zwiększać swoje zyski i racjonalnie zarządzać budżetem marketingowym, współpracuje z siecią. Według AffiliateBenchmarks™ 23% wygenerowanego przez e-sklepy obrotu pochodzi z programów partnerskich.

W afiliacji ważne jest to, że reklamodawca nie ponosi żadnego ryzyka. Realizacja takich działań wymaga poświęcenia części marży, jednak uzyskuje się pewność, że koszty promocji są zasadne i uzależnione od efektu. Różnorodność dostępnych typów wydawców pozwala dobrać formę reklamy do aktualnego etapu w cyklu życia biznesu i produktu, jego specyfiki, a co istotne – oczekiwań klienta.

Co najbardziej motywuje afiliantów?

Co najbardziej motywuje afiliantów?

O tym, czy sklep internetowy odniesie sukces w afiliacji, czyli będzie uzyskiwał wysoką sprzedaż decyduje głównie prowizja. Atrakcyjne wynagrodzenie dla wydawców to podstawowy motywator do emisji programu, przekładające się na szerokie dotarcie do konsumentów w Internecie. Reklamodawca musi być aktywnym partnerem i podejmować wysiłki uatrakcyjniając swój program, aby stać się istotnym graczem na rynku e-commerce. O czym jeszcze powinien zatem pamiętać? W afiliacji ważne jest także:

  • Stała rozbudowa oferty, organizowanie wyprzedaży i promocji oraz zakomunikowanie o tym sieci afiliacyjnej, która zmaksymalizuje raz podjęty wysiłek.
  • Kontrola i optymalizacja współczynnika konwersji na stronie sklepu, czyli przełożenie się wejść na docelowy zakup.
  • Dbałość o użyteczność serwisu i stron docelowych reklam. Bardzo pomocne w tym aspekcie są dedykowane narzędzia, jak np. UsabilityTools, jedno z najlepszych na świecie.
  • Bieżąca aktualizacja plików XML (Product Feed).
  • Świeżość kreacji. Powinny one mówić o dostępnych w sklepie promocjach czy rabatach, które są atrakcyjne dla klientów i chętnie promowane przez wydawców.
  • Motywowanie wydawców do emisji poprzez np. konkursy dla najbardziej efektywnych.

Na Zachodzie już dawno doceniono obustronne korzyści z afiliacji. Dla reklamodawcy to najbardziej efektywny sposób zwiększenia swojej sprzedaży. Wydawcy wiedzą z kolei, że taka współpraca przynosi wymierne korzyści finansowe. To, że w Polsce obszar zdominowały największe sklepy internetowe nie oznacza, że brakuje już miejsca na mniejszy e-commerce.

Cały czas obowiązuje zasada, że rozpoznawalna marka osiąga najlepszą konwersję i może osiągnąć najwyższą sprzedaż w afiliacji. Jednak jest wiele niszowych sklepów, które mogą być równie atrakcyjne dla wydawców. Warunkiem jest obustronne zaangażowanie.

Program partnerski polecaj.home.pl

Program partnerski polecaj.home.pl

Program partnerski home.pl

Mówiąc o obustronnym zaangażowaniu warto zwrócić uwagę na sposób prowadzenia programu partnerskiego przez home.pl. Razem z reklamodawcą postawiliśmy sobie wspólne cele. My odpowiadamy za technologie, animowanie i rozliczenie wydawców. home.pl natomiast odpowiada za stały rozwój swojej oferty oraz wsparcie i edukację wydawców na dedykowanej stronie programu: polecaj.home.pl. Głównym czynnikiem sukcesu jest doskonała komunikacja pomiędzy siecią a reklamodawcą, dzięki czemu każdy może się skupić na rzetelnym wypełnianiu swoich obowiązków i wsparciu użytkowników.

home.pl widzi potencjał programu, dlatego za jego obsługę odpowiedzialny jest osobny dział wsparcia, który stale myśli o podniesieniu atrakcyjności programu dla wydawcy. Ponieważ produkty home.pl są zazwyczaj polecane przez grupę doświadczonych użytkowników ważne jest, aby każdy z nich dostał dokładne statystki wygenerowanej sprzedaży – w tym celu jeszcze przed końcem roku zostanie dodana w statystykach nazwa konkretnej usługi. Jest to reakcja na głosy naszych wydawców, którą wspólnie z home.pl będziemy wdrażać w życie.

Podejście do programu partnerskiego w otwarty i transparenty sposób pozwala na budową relacji z każdą z uczestniczących w tym procesie stron: reklamodawca – sieć – wydawca. Relacje te wprost proporcjonalnie przekładają się na wyniki programu.

E-sklep może osiągnąć nawet 20-25% całkowitej sprzedaży z ruchu na stronie dzięki programom partnerskim. We własnym zakresie decyduje ile wyniesie procent sprzedaży, który wypłaci wydawcom. To daje 100% kontroli nad budżetem e-marketingowym. Afiliacja to także minimalne ryzyko zakupu powierzchni reklamowej, która nie przełoży się na pozyskanie klientów czy sprzedaż.

Polskie programy partnerskie jeszcze raczkują, a ich potencjał wykorzystywany jest w minimalnym zakresie. Wciąż pozostaje w tym obszarze wiele do zrobienia, ze strony reklamodawców i ze strony wydawców. Im wcześniej zaczniesz, tym szybciej będziesz miał efekty, dlatego zachęcam każdy e-commerce do kontaktu z siecią afiliacyjną już dziś.

Przeczytaj artykuł

5422

Jesteśmy w pierwszej dziesiątce światowych rejestratorów domen .eu

Domeny

25 listopada 2013

Na chwilę obecną utrzymujemy ponad 70 tysięcy aktywnych domen z rozszerzeniem .eu i tym samym awansowaliśmy do pierwszej dziesiątki największych rejestratorów domen .eu na świecie. Jesteśmy pierwszą firmą z tej części Europy, która znalazła się w tym ekskluzywnym gronie. Ranking największych rejestratorów domen europejskich jest opracowywany przez EURid, organizację non profit powołaną przez Komisję Europejską jako oficjalny operator domeny .eu.

Na świecie funkcjonuje obecnie 774 akredytowanych firm, u których można zakupić domenę europejską. Pierwsza dziesiątka firm hostingowych uwzględniona w raporcie odpowiada za rejestrację 37% domen .eu. Na koniec drugiego kwartału 2013 roku, liczba domen z końcówką .eu wynosiła 3,7 mln co sprawia, że jest ona na 11 miejscu jeżeli chodzi o popularność domen na świecie.

Polskie firmy mają pełne przekonanie, że Internet nie ma granic i daje niebywałą okazję do prezentacji wśród nowych, międzynarodowych klientów. Posiadanie domeny .eu jest wręcz koniecznością dla wszystkich, którzy chcą rozwijać działalność poza Polską. Duża dynamika rejestracji domen .eu w ostatnich miesiącach daje nam realne szanse na wejście do pierwszej dziewiątki w rankingu EURid jeszcze w tym roku.

mówi Dariusz Kowalski, Kierownik Produktu Domeny i SSL w home.pl

Na czołowych miejscach raportu znalazło się sześć firm niemieckich takich jak Schlund+Partner czy STRATO i tacy giganci jak Tucows.com z Kanady, OVH z Francji i Mesh Digital z Wielkiej Brytanii.

Domeny .eu w home.pl

Domeny .eu możesz rejestrować pod linkiem home.pl/promocje/eu-0zl

Przeczytaj artykuł

1819

Dlaczego warto monitorować, co mówią o Twojej firmie w Internecie?

home.pl

25 listopada 2013

O Brand24 mieliście już okazję przeczytać w artykule Zmiany w panelu administracyjnym Brand24. Miałem okazję porozmawiać z założycielem Brand24 Michałem Sadowskim.

Paweł: Dlaczego monitoring marki jest tak ważny w obecnych czasach?
Michał Sadowski: Wzrost zainteresowania monitoringiem marki online jest związany z głównie z gigantycznym wzrostem ilości wpisów publikowanych zarówno na serwisach społecznościowych, jak i klasycznej sieci (forach, serwisach informacyjnych, itp).

Władza jest teraz po stronie konsumenta, który wraz z rozwojem Internetu otrzymał potężny kanał komunikacji z innymi. Kanał umożliwiający wywieranie wpływu na losy marek dużych i małych.

Jak można to wykorzystać? Jak mógłbyś zachęcić właścicieli firm do monitorowania swojej marki w Internecie i w mediach społecznościowych?
Większość z naszych klientów (dużych i małych) jest pozytywnie zaskoczona ilością wpisów na temat ich marek w sieci. Bardzo często trafiają na wpisy, których byli zupełnie nieświadomi. To chyba najlepsza zachęta do korzystania z monitoringu. To sposób na lepsze niż kiedykolwiek zrozumienie tego co lubią nasi klienci – co im się podoba w naszym produkcie a co nie.

Monitoring to także narzędzie dla firm, o których w zasadzie nie mówi się w sieci. W takim przypadku pojawia się zastosowanie monitoringu we wsparciu sprzedaży. Możemy wtedy monitorować nie tyle markę, co zwroty kluczowe pozwalające wychwycić potencjalnych klientów. Przykładowo, właściciel małej pizzerii w Warszawie może śledzić dyskusje, w których ktoś prosi o polecenie dobrej pizzy w tym mieście.

Wiedząc o wpisie w kilkadziesiąt sekund / kilka minut – właściciel pizzerii może włączyć się do rozmowy i promować swoja usługę. Pozwala to na dotarcie nie tylko do pojedynczego zainteresowanego, ale i całego jego otoczenia.

Jak myślisz, jak monitoring Internetu rozwinie się w przyszłości?
Myślę, że coraz częściej będzie używany przez małe i średnie przedsiębiorstwa (a nie tylko duże marki, jak to ma miejsce w tej chwili). Narzędzia będą także dostarczać coraz więcej analiz pozwalających na wyciąganie wartościowych wniosków.

Przed jakimi wyzwaniami swoi teraz Brand24?
Zarówno w Polsce, jak i na innych rynkach na których działamy – kluczem jest edukacja rynku i pokazanie, że monitoring to nie tylko usługa dla dużych firm. To także produkt, na który od niedawna stać także małe i średnie przedsiębiorstwa. Kolejne wyzwanie to zdolność do szybkiego przetwarzania gigantycznej ilości danych.

Michał Sadowski podczas wystąpienia na Web Summit 2013 w Dublinie

Michał Sadowski podczas wystąpienia na Web Summit 2013 w Dublinie

Dlaczego zdecydowaliście się na wejście na rynek indonezyjski?
Mamy tam znajomych, którzy mają lokalne zaplecze. Poza tym to 4ty najludniejszy kraj na świecie, a Jakarta to stolica światowego social media. Gigantyczna ilość wartościowych danych, obecność dużych marek – konkurencja minimum. Rynek idealny dla takiego narzędzia jak nasze.

Jako Brand24 wykorzystujecie całkiem nietypowe sposoby promocji. Virale – jak chociażby ten ze sklepem IKEA – obejrzały setki tysięcy osób. Czy w ten sposób można pozyskiwać klientów? Na pewno wiele firm o tym myśli, a nie wie za bardzo jak się za to zabrać? Co byś im poradził?
Nasze virale to najskuteczniejsza forma promocji. Wierzę, że uczłowieczają trochę naszą markę i pokazują nas nie jako spółkę akcyjną działającą gdzieś tam z biur w warszawie, ale po prostu ludzi. A mówiąc górnolotnie, ludzie są najważniejsi nawet w zautomatyzowanym biznesie w modelu SaaS.

Twój ulubiony przykład dobrego wykorzystania monitoringu brandu w sieci to… I dlaczego akurat ten?
Wiele jest takich przypadków, ale mój ulubiony to chyba promocja Przystanku Woodstock, który docierał do ludzi dzielących się swoją radością związaną ze zbliżającym się koncertem. W chwilę po oryginalnym wpisie takich osób, załoga Przystanku podsyłała nagrany specjalnie przez Jurka Owsiaka filmik z zaproszeniem na scenę dla autora wpisu. Reakcje ludzi były naprawdę genialne.

Dziękuję Michale na rozmowę.
Dziękuję bardzo.

Brand24 w home.pl

Zapraszam do zapoznania się ze szczegółami oferty Brand24 w home.pl – kliknij tutaj po szczegóły.

Przeczytaj artykuł

1698

Profesjonalista w eHandlu

E-biznes

22 listopada 2013

Gdyby jeszcze kilka lat temu ktoś powiedział mi, że już niedługo większość rzeczy będę mógł kupić bez wychodzenia z domu, popukałbym się w głowę i powiedział, że to niemożliwe. Musiałby przyjść ktoś, kto byłby w stanie to zrobić. I tak też się stało…

O ile zasług związanych z rozwojem handlu w Internecie nie można przypisać wyłącznie jednej osobie, niewątpliwie ostatnie dwa lata były dla tej branży okresem niesamowicie dynamicznego rozwoju branży. Wraz ze wzrostem sprzedaży w sklepach internetowych, zwiększyła się także ilość osób pracujących przy obsłudze sklepów. O ile możliwe jest zautomatyzowanie pewnych procesów (obsługa płatności, obsługa dostaw), o tyle przy części czynności nie jest możliwe zastąpienie człowieka, z krwi i kości, automatem. No, przynajmniej jeszcze nie dzisiaj.

Znalezienie kompetentnego pracownika nie jest proste. Wiedzą o tym pracownicy działów HR, którzy nierzadko mają problem ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanego pracownika na dane stanowisko. Nawet, jeśli liczba kandydatów odpowiadających na ogłoszenia o pracę bywa spora, w wielu przypadkach są to osoby, które nie dysponują odpowiednią wiedzą lub też wydaje im się jedynie, iż taką wiedzę posiadają.

Po co mi kolejny certyfikat?

Czym jest certyfikat „Profesjonalista w eHandlu”? W dużym, telegraficznym skrócie, to odpowiedź na zapotrzebowanie branży e-commerce, na wykwalifikowaną kadrę. Nie jest to przy tym projekt nastawiony jedynie na wystawianie bezwartościowych papierków.

Założenia autorów są zdecydowanie bardziej ambitne – FP20 chce nie tylko egzaminować przyszłych pracowników e-biznesu, ale także zwiększyć ogólny poziom wiedzy wszystkich, choć trochę zainteresowanych tematyką e-commerce. Proces certyfikacji podzielony został na 3 etapy i w zależności od wybranej ścieżki, możliwe jest uzyskanie zarówno statusu Adepta eHandlu (podstawowy poziom certyfikatu) jak i Managera, dysponującego wszechstronną wiedzą ze wszystkich badanych zakresów.

profesjonalista-ehandel-homepl

Jak to działa?

Na stronie www.ehandel.edu.pl wybierany jest poziom certyfikacji – od najniższego, w którym nabywamy podstawowe umiejętności ze wszystkich certyfikowanych dziedzin, aż do poziomu ‘Manager’, gdzie stopień trudności pytań testowych stoi na naprawdę wysokim poziomie.

Cena egzaminu różni się, w zależności oczywiście od wybranego poziomu. Organizatorzy zapewniają dostęp do materiałów szkoleniowych przygotowanych przez wszystkich partnerów projektu, a w tekście, niżej, podajemy kod promocyjny, który pozwoli na obniżenie kosztów egzaminu, niezależnie od wybranego stopnia trudności.

Czy to wypali?

Przyznam szczerze, że przy pierwszej rozmowie o programie miałem pewien problem z umiejscowieniem home.pl, jako partnera programu, pojawiły się także pewne obawy, co do idei programu oraz jego realizacji. Po otrzymaniu założeń projektu oraz listy dostępnych do opracowania tematów, obawy te szybko minęły. Powód? Po pierwsze organizator – FP20, która aktywnie działa w branży e-commerce, organizując, rok rocznie, największą i najpopularniejszą imprezę branżową, jaką są Targi eHandlu. Warto tutaj nadmienić, że największą jak do tej pory V-tą edycję, organizowaną w b.r., w Warszawie, odwiedziło kilka tysięcy gości, a sama impreza zyskała wymiar dwudniowy.

Po drugie
– idea. Wielu osobom słowo ‘e-commerce’ kojarzy się tak naprawdę z niewielką, ściśle skategoryzowaną listą zagadnień (AdWords, sklep, pozycjonowanie, konwersja). I w sumie na tym koniec. Tak naprawdę określenie to dotyczy nie tylko narzędzi, z których korzystamy podczas prowadzenia sprzedaży, ale także całej otoczki związanej z taką działalnością. Mowa tutaj zarówno o aspektach prawnych prowadzenia działalności w sieci, skutecznym prowadzeniu komunikacji i kampanii reklamowych, właściwym wdrażaniu nowych technologii do e-commerce i analizowaniu ich wpływów na sprzedaż, czy nawet customer support, dla którego jako home.pl opracowaliśmy listę zagadnień egzaminacyjnych oraz materiały szkoleniowe.

Wreszcie – po trzecie – ilość partnerów programu oraz ich wkład merytoryczny. Na stronie programu ehandel.edu.pl/?pc=home.pl możemy zapoznać się z listą firm, które dołożyły swoją ‘cegiełkę’, pragnąc rozwijać i wspierać polski e-commerce. Lista jest imponująca i, nie ma tu co ukrywać, jest nam miło, iż do tak ambitnego przedsięwzięcia zostaliśmy zaproszeni także i my.

adept-ehandlu-profesjonalista

Warto się dokształcić!

Dla wszystkich prowadzących własny sklep oraz osób pracujących przy obsłudze e-sklepów certyfikat profesjonalisty to nie tylko potwierdzenie odpowiednich kompetencji, ale także, a może przede wszystkim, szansa na poszerzenie własnej wiedzy z całego obszaru e-commerce.

W tak błyskawicznie zmieniającej i rozwijającej się branży, jaką jest handel internetowy, posiadanie stosownej wiedzy jest czymś, bez czego obejść się po prostu nie można, a ciągłe dokształcanie się i zwiększanie kompetencji może przynieść jedynie pozytywny efekt. Zapisując się do programu otrzymujemy dostęp do bogatej bazy materiałów, przygotowanej przez partnerów projektu. Taki zestaw pozwoli na odpowiednie przygotowanie do egzaminu stacjonarnego, którego zdanie będzie wówczas czystą formalnością. Życzymy powodzenia.

Przeczytaj artykuł

2283

Poręczenia i pożyczki z UE na dobry start dla Twojego biznesu

E-biznes

22 listopada 2013

Brak historii kredytowej i wystarczających zabezpieczeń często odcina małe firmy od finansowego wsparcia. Unia znalazła na to sposób. JEREMIE (ang. Joint European Resources for Micro-to-Medium Enterprises) to inicjatywa Unii Europejskiej odchodząca od tradycyjnego, czyli dotacyjnego, modelu wsparcia mikro-, małych i średnich firm.

Nastawiona jest na finansowanie inwestycji o zwiększonym ryzyku kredytowania. Beneficjentami programu są głównie przedsiębiorstwa w początkowej fazie rozwoju, tzw. start-upy. Nie mają historii kredytowej i wystarczającej liczby zabezpieczeń, przez co napotykają na problemy z uzyskaniem pomocy w instytucjach komercyjnych. Bez niej zaś rozruch i rozwój biznesu często jest niemożliwy.

przeplyw-pieniedzy-przedsiebiorcyW Polsce przedsięwzięcie jest realizowane na poziomie regionalnym. Jego budżet wynosi 1,7 mld zł, którym zarządza Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), pełniący rolę Menedżera Funduszy Powierniczych JEREMIE. Zadaniem BGK jest wybór pośredników finansowych (funduszy pożyczkowych, funduszy poręczeniowych, banków oraz innych firm finansowych) — instytucji, które bezpośrednio udzielają wsparcia przedsiębiorcom, oferując im nisko oprocentowane kredyty, pożyczki i poręczenia.

JEREMIE to rodzaj perpetuum mobile — raz wydatkowane pieniądze wracają i są ponownie inwestowane. Dzięki temu możliwe jest zabezpieczenie kapitału na inwestycje większej liczby firm z sektora MŚP.

Lepiej niż w banku

Poręczenie w ramach inicjatywy JEREMIE polega na zabezpieczeniu spłaty zobowiązań przedsiębiorcy, który uzyskał kredyt lub pożyczkę w instytucji finansowej. Jego wysokość jest określana przez pośredników finansowych w odniesieniu do wartości wnioskowanego kredytu. Może wynieść do 1 mln zł.

Taka jest też maksymalna wartość pożyczki, o którą mogą się ubiegać właściciele firm. Oprocentowanie zależy każdorazowo od pośrednika finansowego — instytucji udzielającej bezpośredniego finansowania, u niektórych jest to zaledwie 1 proc. Czy jakikolwiek bank może zaoferować przedsiębiorcom kredyt na atrakcyjniejszych warunkach? Najdłuższy okres, na jaki można otrzymać pożyczkę lub poręczenie, to 60 miesięcy (5 lat) z maksymalnie pięciomiesięczną karencją w spłacie.

Tylko na działalność gospodarczą

Kredyty, pożyczki i poręczenia spod znaku JEREMIE muszą być przeznaczone na finansowanie działalności gospodarczej, czyli jej budowę, rozbudowę lub rozszerzanie. Chodzić może np. o wdrażanie nowoczesnych rozwiązań technicznych lub technologicznych, zakup maszyn i urządzeń, tworzenie trwałych miejsc pracy oraz o inne aktywności, które przyczyniają się do rozwoju przedsiębiorstwa.

A na co nie wolno wydawać pieniędzy uzyskanych dzięki unijnej inicjatywie? Absolutnie zakazane jest pokrywanie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, finansowanie celów konsumpcyjnych, spłata pożyczek i kredytów oraz zobowiązań publiczno-prawnych.

Jeremie w liczbach

[tabs headings=”Firmy, Wysokość pożyczki, Czas pożyczki” ][tab position=”1″]14 tysięcy – tyle mikro, małych i średnich firm skorzystało z pożyczek i poręczeń w ramach programu.[/tab][tab position=”2″]1 mln zł – tyle wynosi maksymalna kwota jednostkowego poręczenia i maksymalna wartość pożyczki[/tab][tab position=”3″]60 miesięcy – na taki okres można otrzymać pożyczkę lub poręczenie w ramach unijnej inicjatywy[/tab] [/tabs]Autorem artykułu jest Mirosław Konkel z Puls Biznesu Extra.
Zainteresował Cię ten artykuł? Chcesz regularnie otrzymywać wybór najlepszych artykułów przydatnych w zarządzaniu małymi i średnimi firmami? Zamów BEZPŁATNĄ prenumeratę miesięcznika „Puls Biznesu Extra” w formie cyfrowej. Kliknij extra.pb.pl
puls-biznesu-extra-home-pl

Pożyczki z PARP

Do 15 stycznia 2014 przedsiębiorcy mogą wnioskować o pożyczkę z Funduszu Pożyczkowego Wspierania Innowacji od PARP – szczegóły znajdziecie na stronie poig.parp.gov.pl/index/index/2396

Przeczytaj artykuł