Inne

Informatycy na rowerach pomogli małemu Tymkowi

Jak połączyć przyjemne z pożytecznym? Najlepiej wykorzystać swoje hobby do uczynienia świata lepszym! Tak właśnie zrobili uczestnicy inicjatywy „Informatycy na rowery”, którzy postanowili w 4 dni przejechać na jednośladach 500 kilometrów, w ten sposób zachęcając do zbiórki pieniędzy dla małego Tymka. Na trasie obecne było również home.pl – oprócz włączenia do ekipy reprezentanta naszej firmy, zadbaliśmy o pamiątkowe koszulki dla rowerzystów.

Informatycy na rowery 2015

Pomysł na akcję nie jest nowy. Wszystko zaczęło się we wrześniu 2012 roku, wtedy w drogę wyruszyła kilkuosobowa grupa śmiałków. Idea tak spodobała się kolegom z branży, że w każdej kolejnej edycji uczestników systematycznie przybywało. W tym roku było ich 12.

Aby zwiększyć szansę na udaną zbiórkę pieniędzy informatycy uruchomili w serwisie siepomaga.pl dedykowany profil (https://www.siepomaga.pl/r/informatycynarower2015). 4 dni zmagań to tylko początek – pieniądze na rzecz Tymka można wpłacać do 10 sierpnia. Zachęcamy do udziału!

500 kilometrów ze startem w czeskim Kritofovie (niedaleko Liberca) musi robić wrażenie i odbić się na kondycji nóg, ale na szczęście nie było tak ciężko i obyło się bez „ofiar” na trasie – Trasa nie była generalnie trudna, bo w końcu jechaliśmy z gór nad morze. Korzystaliśmy często z niemieckich tras, które ułatwiają rowerzystom życie. Oprócz ścieżki biegnącej po samym wale przeciwpowodziowym, tuż pod nim zazwyczaj biegnie jeszcze asfaltowa droga techniczna, która daje możliwość „schowania się” choć trochę przed wiatrem. Niestety to wiatr był największym wrogiem tej trasy – opisuje swoje wrażenia Roland Cegielski, Menadżer Projektu HBS.

Przy tak długim dystansie problemy techniczne to kwestia czasu. Zmiana podłoża, duża szybkość i flak gotowy. Nasz kolega również nie uniknął incydentów – 10  kilometrów przed Kostrzynem moja opona typu MTB przy pełnej prędkości nie wytrzymała obciążenia. W tym miejscu pozdrawiam kolegę Jacka, który został królem „flaków” łapiąc 3 sztuki. Na szczęście dętek nam starczyło i udało nam się nawet pomóc starszemu panu, który podążając samotnie na trasie Praga-Berlin czekał kilka godzin na pomocną dłoń innych rowerzystów. Pomogliśmy więc nie tylko Tymkowi, ale również innych przypadkowo spotkanym.

Reklama

roweery6343

Czy na tak skrzętnie zaplanowanej wyprawie jest czas na podziwianie widoków? Mimo ograniczonego czasu oraz koniecznej regeneracji sił ekipa nie próżnowała i zwiedzała kolejne miejscowości na tyle, na ile było to możliwe. Mnie osobiście i myślę, że innych też, zachwycił klasztor w Neuzelle. Obok kościoła znajduje się przepiękny ogród, w którym można odpocząć i skosztować napoi chłodzących. – twierdzi Roland.

Po przybyciu na mecie w Szczecinie wszyscy zgodnie stwierdzili, że o ile kalendarz i zdrowie pozwolą – za rok spotkają się znowu. Od momentu wyjazdu na trasę udało się zebrać już 6 tysięcy złotych i kwota ciągle rośnie. Zresztą najlepszą rekomendacją do pomocy Tymkowi są słowa Rolanda: Warto jechać i pomagać innym w taki sposób. To jest naprawdę niesamowity motywator do dalszego „kręcenia”, szczególnie w momentach kiedy myślisz, że skrzypi Twój nienasmarowany łańcuch, a okazuje się, że to twoje kolana.

Tymkowi możecie pomóc pod tym adresem – https://www.siepomaga.pl/tymek