MENU

Komentarze (1) E-biznes

Dylemat sprzedawcy – dobry opis produktu czy dobre wideo?

Jesteśmy wzrokowcami i chcemy patrzeć na rzeczy, które nam się podobają. Lubimy dobrze wyglądające filmy, estetyczne plakaty, trafiające w nasz gust obrazy. Chcemy też czytać. Codziennie, trochę nieświadomie, czytamy kilkadziesiąt tysięcy znaków korzystając z Internetu, przeglądając artykuły, wiadomości w mediach społecznościowych oraz dokumenty w pracy. To 2-3 rozdziały obszernej książki. Przyswajamy codziennie setki informacji. Jak w tej sytuacji zwrócić uwagę klienta? Jak wyróżnić nasz produkt?

Na pytanie czy lepiej zainwestować w tekst lub obraz/wideo, można odpowiedzieć dyplomatycznie – nic tak nie przyciąga uwagi jak materiał filmowy, ale szczery opis tylko przekona niezdecydowanego klienta do zakupu. Nie można więc jednoznacznie stwierdzić, że tekst przestaje być ważny. Jest on obecny w naszym życiu od wieków i jeszcze przez długi czas będzie obecny. Współczesne media bardzo mocno stawiają jednak na rozwój wideo – nie tylko w telewizji, ale przede wszystkim w Internecie. Wraz z Youtubem przyszła moda na oglądanie coraz większej liczby filmów, z których wyciągamy coraz więcej danych i podajemy dalej do znajomych.

Wszystkiemu winne szare komórki

Aby przyswoić tak wiele informacji, jesteśmy gotowi pójść na wiele kompromisów, za które winimy mózg. Wśród nich znajdują się m.in. niedoczytane artykuły (statystycznie nie czytamy 80% tekstów na stronach), czy upodobanie właśnie treści wideo, która przemawia do nas bardziej niż akapit sporządzony z 1000 znaków. To proste – to co jesteśmy w stanie opisać za pomocą 20 zdań, w filmiku zaprezentujemy w ciągu 20-30 sekund. Wideo zachęca nas do korzystania właśnie z tej formy przeglądania sieci. To oszczędność czasu i energii. Dlatego też współczesna reklama opiera się o digital marketing, czyli treści zbudowane specjalnie pod serwisy internetowe i media społecznościowe. Ostatni rok pokazał, że treść obrazkowa ma bardzo duże znaczenie w kontekście angażowania użytkowników na Twitterze. Wpisy z obrazkami lub plikami wideo uzyskiwały o 150% retweetów więcej niż wpisy bez żadnej grafiki!

Informacja multimedialna jest skuteczniejsza

Twórcy reklam wideo bardzo sprytnie grają na naszych emocjach. Jest to również związane z tym, że z krótkiego klipu, promującego dany produkt jesteśmy w stanie zapamiętać aż 80% informacji i przekazać je dalej. Przykład – w telewizyjnej reklamie samochodu pojawia się zazwyczaj marka, nazwa modelu, aktorzy biorący w niej udział, cena i rocznik. Po obejrzeniu materiału jesteśmy w stanie zapamiętać praktycznie każdy element i odtworzyć treść reklamy w rozmowie ze znajomym („Czy widziałeś reklamę, w której……?”). W przypadku treści pisanej, po zamknięciu strony, zapamiętamy jedynie 20% informacji, a w przypadku mowy zaledwie 10%. Pokazuje to zresztą idealnie popularna gra w „głuchy telefon”, która prowadzi do komicznych sytuacji. Po prostu – im więcej danych werbalnych jest do nas przekazywanych, tym większa szansa na pomyłkę.

Poniżej zamieściłem film przedstawiający usługę homebackup w akcji. Gdyby przyszło opisać ją wyłącznie w formie tekstowej, czytelnik spędziłby nad analizą treści około 5-10 minut. Dzięki wideo, skróciliśmy przekaz do niecałych 2 minut.

Wideo to jednak nie wszystko

Z powyższych danych wynika, że wideo to już nie tylko przyszłość ale i teraźniejszość w kontekście komunikacji o produkcie. Jest w tym dużo prawdy, ale warto pamiętać o jednym – nawet dobry materiał nie sprzeda produktu, jeżeli ten nie zostanie rzetelnie opisany. Tekst pełni tutaj rolę wzmacniającą przekaz oraz ofertę i nawet jeżeli promujesz swój produkt za pomocą filmu, to co klient zobaczy dalej będzie dla niego równie ważne. Dlatego należy zadbać o prawidłowy, dokładny opis, który ograniczy pytania klienta do minimum. Po doczytaniu szczegółów użytkownik powinien stanąć wyłącznie przed wyborem kupić/nie kupić. Im dłużej będzie trzymany w niepewności – tym gorzej dla nas.

źródło: blog.visual.ly

 

  • janusz

    Myślę jednak, że bardziej inteligentna część kupujących (która stanowi rzecz jasna mniejszość) woli rzeczowy opis, niż reklamówkę. Warto o nich nie zapominać.