MENU

sales media
Tag Archive

6878

Sztuka zakupu bazy e-mailingowej – kryteria selekcji rekordów i modelu rozliczeń

E-biznes

31 stycznia 2014

Autorem artykułu jest Kamila Majcher, Project Manager MailSales.

E-mailing, jako jeden z najefektywniejszych sposobów dotarcia do użytkownika, jest niewątpliwie również najbardziej „wrażliwym” kanałem promocji. Nieudolnie wykorzystywany do budowania relacji z klientem może dawać efekt odwrotny do zamierzonego.

Niezwykle istotna jest więc odpowiednia strategii komunikacji e-mail obejmująca zarówno posiadane portfolio klientów za pomocą newsletterów, jak i odpowiednio stargetowane i przygotowane wysyłki do baz zewnętrznych.

Obecnie obserwujemy duże rozdrobnienie rynku pod kątem liczby baz mailingowych oraz możliwości targetowania oferty. Rosnący udział zagranicznych firm, oferujących konkurencyjne ceny, oraz wejście (z dniem 22 stycznia 2014 r.) nowej ustawy mówiącej o możliwościach legalnego wykorzystywania adresów ogólnych znajdujących się na stronach internetowych firm, powoduje, że wzrost potencjału nie koniecznie musi iść w parze efektywnością. Co zrobić by nie zgubić się w gąszczu ofert e-mail marketingowych i skutecznie wykorzystać ten kanał?

Biorąc pod uwagę bazy komercyjne, które w swoich zasobach posiadają skrzynki portalowe, łączna liczba kont oferowanych przez dostawców zewnętrznych jest kilkukrotnie wyższa od liczby internautów. Oznacza to, że z przekazem reklamowym możemy dotrzeć do jednego użytkownika kilka razy, przy wykorzystaniu różnych baz. Należy przy tym jednak zadbać o to, aby nasza wiadomość nie została potraktowana jako SPAM, który wynika nie z samego zamiaru spamowania, ale z niewiedzy jaką posiadamy o użytkownikach do których kierujemy naszą elektroniczną wiadomość.

Wychodząc naprzeciw rosnącemu problemowi dezorientacji, jaką niesie za sobą obecna sytuacja, powstała sieć MailSales, będąca największym brokerem mailingowym na rynku polskim – skupiająca ponad 400 baz o łącznym potencjale blisko 200 mln kont e-mail. Korzystając z wiedzy o tym gdzie i w jakim modelu wysyłka jest najskuteczniejsza, dorównuje efektywności wysyłek do baz wewnętrzych.

Z jakiej bazy korzystać?

Oczywiście istnieją bazy bardziej i mniej wyeksploatowane. W tych drugich wysyłki realizowane są raz na jakiś czas, co wpływa bezpośrednio na ich cenę. Posłużę się przykładem. Bazę zebraną na podstawie subskrypcji na stronie z pomocami edukacyjnymi dla nastolatków w wieku 13-18 lat możemy kupić po najniższych stawkach CPM, rzędu nawet 10,00 PLN. Inaczej sprawa wygląda w przypadku osób zajmujących wysokie stanowiska jak prezes czy dyrektor, a także w grupach zawodowych charakteryzujących się wysokimi przychodami jak lekarze prawnicy czy architekci – koszty oscylują w granicach 200 PLN.

Skąd te różnice? Osoby w wieku do 18. roku życia nie uzyskują dochodów, co powoduje że ich decyzje zakupowe zależą od osób trzecich. To z kolei powoduje, że są grupą mało atrakcyjną dla marketerów. Sprawa wygląda inaczej w przypadku prezesów czy dyrektorów, których dochody pozwalają na zakup drogich produktów. Są oni wymarzoną grupą docelową marek luksusowych. Osoby aktywne zawodowo, których czas jest mocno ograniczony, są doskonałymi klientami np. delikatesów internetowych (Frisco czy Alma24), które z dopasowaną ofertą i w odpowiednim czasie dają rozwiązanie ich problemów bez konieczności wychodzenia z domu. Podsumowując stawka CPM jest ściśle uzależniona od wielkości oraz potencjału nabywczego grupy docelowej.

Mailing osiągnie zamierzoną skuteczność jeśli do każdej z tych grup wyślemy odpowiednio sprofilowany komunikat, odpowiadający na ich bieżące potrzeby lub poprzez naszą wiadomość, wzbudzimy w nich te potrzeby.

Co mówi domena o Twojej bazie?

Najrzadziej w mailingi reklamowe klikają osoby mające pocztę we własnej domenie lub w domenie służbowej. Dlaczego tak się dzieje? Tacy użytkownicy są po prostu bardziej wymagający, co jednak bezpośrednio przekłada się na wysoki wskaźniki konwersji z kliknięcia. Klikają rzadziej, ale robią to bardziej świadomie. Kolejną „małoefektywną” grupą pod kątem CTRów są użytkownicy poczty na Gmailu. Ci z kolei nie są zalewani falą spamu z uwagi na fakt, że Google nie sprzedaje takiej formy reklamy. To kolejna świadoma grupa naszych odbiorców, która może poszczycić się wysokim wskaźnikiem CTR.

Ważną kwestią jest również rozróżnienie wysyłek B2B oraz B2C. Skrzynki w domenie służbowej od portalowych różnią się zasadami dostarczalności. W mailingach biznesowych wymaga ona znajomości filtrów antyspamowych używanych zarówno na serwerze, jak i w programie pocztowym, z którego korzysta dana firma. W mailingach B2C sprawa wygląda zupełnie inaczej. Tu nasza dostarczalność zależy od reputacji nadawcy i relacji z dostawcami skrzynek pocztowych.

Dane, których potrzebujemy

Coraz większe znacznie ma segmentacja bazy mailingowej, na którą bezpośrednio wpływa pochodzenie jej rekordów. Często spotykamy się z oznaczeniem źródła bazy jako „akcja konkursowa” czy też „newsletter”. Każda taka informacja przybiera na znaczeniu tylko wtedy jeśli dokładnie wiemy czego dotyczył konkurs lub na jakiej stronie internetowej prowadzona była subskrypcja.

Coraz mniej wartościowe natomiast, pod kątem efektywności wysyłek, stają się dane demograficzne oraz geograficzne. Podobnie jak nie każda kobieta z dużych miast musi być zainteresowana modą, tak nie każdy mężczyzna powyżej 25. roku życia jest pasjonatem motoryzacji. Musimy zwrócić tu szczególną uwagę na „świeżość” zgromadzonych danych. Zgubne okazują się być pozostawione przez użytkownika w subskrypcji preferencje dotyczące zainteresowań. Te, zyskują na wartości tylko wtedy, gdy pozyskane są w czasie rzeczywistym. Kluczem do sukcesu są dynamicznie zmieniające się grupy docelowe, do których wiadomość generowana jest automatycznie po otwarciu maila, czy też kliknięciu w kreację. Tutaj rewelacyjnie sprawdzają się wszystkie rozwiązania marketing automation. E-mail marketing powinien być więc zautomatyzowany najlepiej, jak to tylko jest możliwe.

Bazy portalowe vs. Bazy (nie)zwykłych stron www

Często od klientów bezpośrednich bądź też domów mediowych pada pytanie: „Czy w wysyłce możliwe jest wyłączenie baz portalowych?” – Dlaczego tak się dzieje? Oczywiście, każdy z czołowych polskich portali posiada liczne kryteria targetowania – od płci, wieku, wykształcenia, miejsca zamieszkania po zainteresowania. Te ostatnie, jak już wiemy, niezbierane w czasie rzeczywistym, praktycznie nie mają znaczenia. Właściciele baz portalowych szczycą się liczbą posiadanych adresów – to fakt, robi wrażenie, natomiast jakie wrażenie robi cena za jej efektywność? Porównajmy cennik jednego z czołowych portali na rynku polskim do cennika innego, sprofilowanego serwisu. Nasz produkt skierowany jest do matek dzieci w przedziale wiekowym 0-3.

Porównanie ceny bazy portalowej do ceny bazy parentingowej (grupą docelową są matki dzieci w wieku 0-3).

Porównanie ceny bazy portalowej do ceny bazy parentingowej (grupą docelową są matki dzieci w wieku 0-3).

Wyniki jednoznacznie wskazują na lepsze sprofilowanie oraz niższą cenę w przypadku bazy parentingowej. Ceny bazowe kształtują się w obu przypadkach na takim samym poziomie. Po dodaniu niezbędnych targetów cena na portalu wzrasta do 52,50 PLN. Nie mamy też przy niej pewności, że odbiorcami będą rodzice. Inaczej przedstawia się sytuacja w bazie parentingowej, gdzie z góry wiemy, że właścicielkami posiadanych przez nią rekordów są wyłącznie matki.

Jedyny dodatkowy koszt, jaki tam ponosimy to dopłata za wiek dziecka (w przypadku portalu nie mamy możliwości takiego targetowania). Tak więc, mamy dokładnie sprofilowaną grupę docelową, której koszt jest prawie dwukrotnie niższy! Dodajmy jeszcze, że konta portalowe zawierają dane deklaratywne, natomiast w przypadku bazy parentingowej mamy gwarancję, że naszymi odbiorcami są rodzice, na co wskazuje fakt, że są subskrybentami serwisu parentingowego.

Weźmy jeszcze pod uwagę częstotliwość wysyłek. Bazy portalowe, aby zrealizować mailing muszą mieć na niego po prostu miejsce. Niektóre z nich wysyłają nawet po 5-6 mailingów dziennie! Dla portalu ten kanał sprzedaży to ogromne źródło zysku. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku baz specjalnych, które dbają o „prywatność” swoich użytkowników realizując 1-2 wysyłki na tydzień, ponieważ wiedzą ile mają do stracenia.

Portale natomiast utrzymują rekordy tylko po to, aby monetyzować je poprzez realizacje wysyłek dla swoich klientów. Tu w przypadku wypisania z bazy użytkownik nie przestaje korzystać z serwisu, bo wyraźnie oddziela te dwie rzeczy. Subskrybent bazy parentingowej natomiast nie zakłada konta, ale powierza wydawcy swoje dane, dlatego też oczekuje szanowania prywatności, stąd też strategia takich baz jest zupełnie inna.

W jakich modelach warto kupować?

Wybór baz, a co za tym idzie modelu rozliczenia, zależy przede wszystkim od specyfiki naszego produktu. Jeśli jest uniwersalny, przykładowo: obuwie damskie, warto jest skierować wysyłkę do baz konsumenckich, gdzie adresy zbierane były np. z konkursu modowego lub subskrypcji na stronie, gdzie już po treści serwisu wiemy, że jego użytkowniczkami są kobiety – takie bazy możemy kupić bardzo tanio w modelu zarówno w modelu CPM, CPC, jak i CPL. Jeśli nasza grupa docelowa to przykładowo kobiety powyżej 25. roku życia (czyli bardzo szeroki target) wysyłkę należy rozliczać w modelu CPC. Kliknięcia w mailing z reguły nie są przypadkowe, więc jeśli użytkownik klika oznacza, że jest zainteresowany produktem. Ponadto, po zamianie modelu CPL na CPC, potencjał baz chętnych do emisji mailingu wzrasta. Czasami warto także zrealizować mailing rozliczany za kliknięcia, aby przekonać bazę do zgody na model CPL (a przekonuje ją tylko wysoka konwersja).

Inaczej sprawa wygląda w przypadku dóbr luksusowych. Jeśli produktem jest drogi samochód naszą grupę docelową powinni stanowić lekarze, prawnicy czy Top Management. Tu należy dobierać bazy specjalistyczne oraz B2B rozliczane w modelu CPM. Istnieje jednak sposób na obejście wysokich CPMów. Wysyłki możemy skierować na bazy konsumenckie i rozliczać je w modelu CPC. Tu istotną rolę ogrywałby temat, dzięki któremu wyselekcjonowalibyśmy przykładowo samych właścicieli firm – „Prowadzisz firmę?” – wtedy mielibyśmy gwarancję, że płacimy za kliknięcie właściwej osoby.

Sposobów na efektywnie prowadzoną kampanię mailingową jest wiele. Najważniejszy jest jednak dobór odpowiedniego partnera biznesowego, który na bazie bogatego doświadczenia, może poprowadzić nas przez gąszcz ofert baz mailingowych oraz skutecznie doprowadzić do maksymalizowania zysku.


Zdjęcie tytułowe pochodzi ze strony Horia Varlan www.flickr.com/photos/horiavarlan i zostało zamieszczone na licencji Creative Commons.

Przeczytaj artykuł

4145

„Dwa słowa” o skutecznej afiliacji

E-biznes

27 listopada 2013

Afiliacja, czyli inaczej programy partnerskie, to na Zachodzie absolutne „must have” w branży e-commerce. W Polsce tylko 16% sklepów internetowych posiada pełną kontrolę nad budżetem marketingowym, świadomie podejmuje decyzję, jaką część swojej marży przeznaczy na działania promocyjne oraz efektywnie wspiera proces sprzedaży. Czyli prowadzi program partnerski.

Autorem tekstu jest Piotr Zabuła, Business Development Director SalesMedia – programy partnerskie dla e-commerce, marki należącej do Cube Group S.A.

Kilka miesięcy temu, wspólnie z centrum badawczym Interactive Research Center (IRC), postanowiliśmy sprawdzić, jak stosunek ma polski e-commerce do programów partnerskich. Do udziału w analizie zaprosiliśmy ponad 170 przedstawicieli tego jednego z najbardziej dynamicznie rozwijających się sektorów rodzimej gospodarki.

Jakie były wyniki? Tylko 16% e-sklepów w ogóle korzysta z tej formy promocji. Wyborcza.biz podaje, że w Polsce działa już ponad 10 tys. e-biznesów. Większość próbuje reklamować się na własną rękę. Jedynie kilkaset współpracuje z sieciami afiliacyjnymi. Powstaje pytanie czy nie lepiej skupić się na podnoszeniu zadowoleniu klienta, z jakości obsługi i oferowanych produktów, zamiast metodą prób i błędów reklamować się? W odróżnieniu od innych form program partnerski nie jest osobnym kanałem, to raczej sposób prowadzenia marketingu w Internecie.

Taki obraz polskiej afiliacji w e-commerce nie napawa optymizmem, ponieważ właściciele e-biznesów tracą doskonałą szansę na efektywną komunikację, z którą dodatkowo nie wiąże się żadne ryzyko. Zaczęliśmy, więc zastanawiać się, co jest przyczyną. Wydaje się, że jednym z największych problemów jest brak dostatecznej wiedzy o marketingu afiliacyjnym. Jako główne bariery prowadzenia programu:

  • 29% respondentów naszego badania wskazało brak czasu,
  • aż 22% zbyt małą wiedzę o ich funkcjonowaniu,
  • 17% uważa, że nie przynoszą korzyści finansowych,
  • 14% sądzi, że program partnerski jest dla nich zbyt kosztowny,
  • 15% nieprowadzących programu afiliacyjnego nie wie w ogóle czym on jest.

Takie wyniki jednoznacznie pokazują, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia na naszym rodzimym rynku. Chciałbym również wyraźnie podkreślić, że afiliacja potrafi być sprzedażą praktycznie automatyczną, jeżeli reklamodawca w odpowiedni sposób zadba o podnoszenie konwersji oraz zadowolenie partnerów.

sales-media-sieci-afiliacyjne

O afiliacji od początku

W języku angielskim affilate marketing to właśnie marketing partnerski. Marketing afiliacyjny to zespół zasad regulujących współpracę reklamodawcy, w naszym przypadku sklepu internetowego, z wydawcą, czyli właścicielem stron WWW, serwisów itp. Podzielić ich można na kilka zasadniczych typów.

1. Wydawcy kontentowi
Na swoich stronach posiadają zbiory informacji – artykułów, opinii, poświęconych konkretnej tematyce. Dobrym przykładem jest portal z filmami. Wydawca, obok recenzji danej ekranizacji, poleca sklepy internetowe, w których można kupić film na DVD. Wszystko za sprawą linku partnerskiego lub rekomendacji, zamykającej proces zakupowy.

2. Wydawcy wyszukiwarkowi
Jeśli e-sklep nie chce prowadzić we własnym zakresie działań reklamowych w wyszukiwarce, powinien postawić na współpracę z tym typem wydawców. Bazując na swoim doświadczeniu, dopasowują słowa kluczowe i teksty najkorzystniej wpływają na sprzedaż. To bezpieczna alternatywa dla samodzielnego prowadzenia kampanii w Google.

3. Wydawcy remarketingowi
Jeśli użytkownik odwiedził stronę sklepu, ale nie skorzystał z jego oferty, wówczas wkraczają wydawcy remarketingowi i emitują mu reklamy. Ich zadaniem jest zmotywowanie potencjalnego klienta do powrotu na stronę i dokonania zakupu. Przekaz wyświetlany jest z dużą częstotliwością, dlatego remarketing bardzo dobrze wpływa na branding. Reklamodawca rozlicza się jedynie za zrealizowaną sprzedaż.

4. Wydawcy kuponowi
Ten typ wyróżnia wysoka skuteczność. Gromadzą na swoich stronach nie tylko większość dostępnych kuponów rabatowych (on-line i off-line), ale, i co zdecydowanie najważniejsze, użytkowników zmotywowanych do zakupu, bo poszukujących zniżek.

Taki model zakupowy w Polsce nie jest jeszcze tak popularny jak np. w USA. Na zmianę tego stanu rzeczy mają same sklepy internetowe. Jeśli w procesie zakupowym, na jednym z końcowych etapów, poproszą o podanie kodu rabatowego, zachęcą klienta do jego poszukiwania w przyszłości.

Inne znane typy to: wydawcy social media, e-mail marketingowi (posiadający własną bazę danych i realizujących wysyłki mailingowe), porównywarki (także rozliczane w modelu za sprzedaż) oraz mini zaplecza SEO.

Wielu z nich szczególnie upodobało sobie emisję kampanii display. Oczywiście wspierają one branding sklepu, ale display nie sprzedaje. Wbrew pozorom, nawet w przypadku branż, w których podstawą działań marketingowych jest grafika, display również się nie jest najlepszym rozwiązaniem. Dlaczego? Internauta kliknie w ciekawy banner, ale nic nie kupi. Program partnerski pozwala dotrzeć do wydawców skupiających nie użytkowników, ale klientów.

W programach partnerskich najważniejsza jest…

…świadoma decyzja, że e-sklep chce prowadzić program partnerski. Reklamodawca, w zamian za realizację ustalonego celu marketingowego/sprzedażowego, udziela wynagrodzenia, którym zazwyczaj jest procent od sprzedaży produktów. Wydawca podejmuje decyzję czy dołącza do programu. Tym samym godzi się na warunki określone przez partnera i staje się poniekąd pośrednikami między firmą, a jej grupą docelową.

Taki model współpracy naprawdę się sprawdza. Najbardziej oczywistym dowodem na to jest fakt, że zdecydowana większość sklepów internetowych na Zachodzie wykorzystuje afiliację, by skutecznie powiększać grono swoich klientów. W USA istnieje około 200 sieci afiliacyjnych, z którymi współpracuje 80% sklepów internetowych. Za zachodnią granicą Polski prawie każdy e-sklep, chcąc najniższym kosztem zwiększać swoje zyski i racjonalnie zarządzać budżetem marketingowym, współpracuje z siecią. Według AffiliateBenchmarks™ 23% wygenerowanego przez e-sklepy obrotu pochodzi z programów partnerskich.

W afiliacji ważne jest to, że reklamodawca nie ponosi żadnego ryzyka. Realizacja takich działań wymaga poświęcenia części marży, jednak uzyskuje się pewność, że koszty promocji są zasadne i uzależnione od efektu. Różnorodność dostępnych typów wydawców pozwala dobrać formę reklamy do aktualnego etapu w cyklu życia biznesu i produktu, jego specyfiki, a co istotne – oczekiwań klienta.

Co najbardziej motywuje afiliantów?

Co najbardziej motywuje afiliantów?

O tym, czy sklep internetowy odniesie sukces w afiliacji, czyli będzie uzyskiwał wysoką sprzedaż decyduje głównie prowizja. Atrakcyjne wynagrodzenie dla wydawców to podstawowy motywator do emisji programu, przekładające się na szerokie dotarcie do konsumentów w Internecie. Reklamodawca musi być aktywnym partnerem i podejmować wysiłki uatrakcyjniając swój program, aby stać się istotnym graczem na rynku e-commerce. O czym jeszcze powinien zatem pamiętać? W afiliacji ważne jest także:

  • Stała rozbudowa oferty, organizowanie wyprzedaży i promocji oraz zakomunikowanie o tym sieci afiliacyjnej, która zmaksymalizuje raz podjęty wysiłek.
  • Kontrola i optymalizacja współczynnika konwersji na stronie sklepu, czyli przełożenie się wejść na docelowy zakup.
  • Dbałość o użyteczność serwisu i stron docelowych reklam. Bardzo pomocne w tym aspekcie są dedykowane narzędzia, jak np. UsabilityTools, jedno z najlepszych na świecie.
  • Bieżąca aktualizacja plików XML (Product Feed).
  • Świeżość kreacji. Powinny one mówić o dostępnych w sklepie promocjach czy rabatach, które są atrakcyjne dla klientów i chętnie promowane przez wydawców.
  • Motywowanie wydawców do emisji poprzez np. konkursy dla najbardziej efektywnych.

Na Zachodzie już dawno doceniono obustronne korzyści z afiliacji. Dla reklamodawcy to najbardziej efektywny sposób zwiększenia swojej sprzedaży. Wydawcy wiedzą z kolei, że taka współpraca przynosi wymierne korzyści finansowe. To, że w Polsce obszar zdominowały największe sklepy internetowe nie oznacza, że brakuje już miejsca na mniejszy e-commerce.

Cały czas obowiązuje zasada, że rozpoznawalna marka osiąga najlepszą konwersję i może osiągnąć najwyższą sprzedaż w afiliacji. Jednak jest wiele niszowych sklepów, które mogą być równie atrakcyjne dla wydawców. Warunkiem jest obustronne zaangażowanie.

Program partnerski polecaj.home.pl

Program partnerski polecaj.home.pl

Program partnerski home.pl

Mówiąc o obustronnym zaangażowaniu warto zwrócić uwagę na sposób prowadzenia programu partnerskiego przez home.pl. Razem z reklamodawcą postawiliśmy sobie wspólne cele. My odpowiadamy za technologie, animowanie i rozliczenie wydawców. home.pl natomiast odpowiada za stały rozwój swojej oferty oraz wsparcie i edukację wydawców na dedykowanej stronie programu: polecaj.home.pl. Głównym czynnikiem sukcesu jest doskonała komunikacja pomiędzy siecią a reklamodawcą, dzięki czemu każdy może się skupić na rzetelnym wypełnianiu swoich obowiązków i wsparciu użytkowników.

home.pl widzi potencjał programu, dlatego za jego obsługę odpowiedzialny jest osobny dział wsparcia, który stale myśli o podniesieniu atrakcyjności programu dla wydawcy. Ponieważ produkty home.pl są zazwyczaj polecane przez grupę doświadczonych użytkowników ważne jest, aby każdy z nich dostał dokładne statystki wygenerowanej sprzedaży – w tym celu jeszcze przed końcem roku zostanie dodana w statystykach nazwa konkretnej usługi. Jest to reakcja na głosy naszych wydawców, którą wspólnie z home.pl będziemy wdrażać w życie.

Podejście do programu partnerskiego w otwarty i transparenty sposób pozwala na budową relacji z każdą z uczestniczących w tym procesie stron: reklamodawca – sieć – wydawca. Relacje te wprost proporcjonalnie przekładają się na wyniki programu.

E-sklep może osiągnąć nawet 20-25% całkowitej sprzedaży z ruchu na stronie dzięki programom partnerskim. We własnym zakresie decyduje ile wyniesie procent sprzedaży, który wypłaci wydawcom. To daje 100% kontroli nad budżetem e-marketingowym. Afiliacja to także minimalne ryzyko zakupu powierzchni reklamowej, która nie przełoży się na pozyskanie klientów czy sprzedaż.

Polskie programy partnerskie jeszcze raczkują, a ich potencjał wykorzystywany jest w minimalnym zakresie. Wciąż pozostaje w tym obszarze wiele do zrobienia, ze strony reklamodawców i ze strony wydawców. Im wcześniej zaczniesz, tym szybciej będziesz miał efekty, dlatego zachęcam każdy e-commerce do kontaktu z siecią afiliacyjną już dziś.

Przeczytaj artykuł